Tresura, która przyniesie pożądane efekty to szkolenie, w które tak naprawdę włożymy i trochę serca, i rozumu. Mianowicie chodzi o to, by zachować tak zwaną zimną krew. Musimy wykazać się cierpliwością oraz starać się zawsze wypowiadać komendy niezmienionym tonem głosu.

To drugie oczywiście jest dosyć trudne. Dlatego wiele osób do na przykład nawoływania psa używa gwizdka. Jednak jeśli świst gwizdka będziemy chcieli wykorzystać do innych celów, psu może się to po prostu pomylić. W związku z tym godna polecenia staje się obroża elektroniczna zwana również obrożą treningową. Przy każdej wypowiadanej psu komendzie (która oczywiście nie zostanie wysłuchana) można użyć dźwięku, wibracji lub też impulsu korekcyjnego.

Wyżej wymienione bodźce wspierają naszą komendę, która nie zostaje przez psa wykonana. Warto przyzwyczajać psa do lekkich bodźców takich jak właśnie dźwięk lub wibracja, by pies mógł kojarzyć je z naszą komendą. Wtedy nie zawsze będziemy musieli korzystać z impulsu korekcyjnego, który sprawia psu dyskomfort.